Obeszło się bez większych emocji. Spotkanie pomiędzy Polarem i Zagłębiem obejrzało niespełna trzystu widzów, z czego niemalże jedna trzecią stanowili kibice z Lubina. Uznawane za zdecydowanego faworyta tego spotkania Zagłębie nie zawiodło i po przeciętnym widowisku pewnie pokonało broniący się przed spadkiem Polar. Prawdziwą klasę pokazał Grzegorz Niciński, który w przeciągu niespełna piętnastu minut meczu trzy razu umieścił piłkę w bramce gospodarzy.
Piłkarze Zagłębia przez całe spotkanie byli drużyną zdecydowanie lepszą. Od pierwszych minut wyraźnie przeważali, spychając wrocławian pod własne pole karne. Gospodarze mieli poważne trudności z przedostaniem się na połowę przyjezdnych. Bardzo słabo grający piłkarze Polaru nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę nudzącego się niemiłosiernie Madaricia.
Pierwszy gol dla Zagłębia padł w 30 minucie. Bardzo przytomnie pod bramką Fołtyna zachował się Niciński, który wykorzystał niezdecydowanie obrońców niepotrafiących wybić piłki i z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki. Drugie trafienie "Nitka" zanotował tuż przed zakończeniem pierwszej części meczu. Powracający po pauzie za żółte kartki Ireneusz Kowalski wykonywał rzut wolny z narożnika pola karnego. Uczynił to tak niefortunnie, że piłka odbiła się od zawodników Polaru stojących w murze i wpadła pod nogi Nicińskiego, który stojąc w niewielkiej odległości od bramki silnym strzałem umieścił ją w siatce.
Trzecia bramka dla gości padła kilkadziesiąt sekund po gwizdku arbitra rozpoczynającym drugą odsłonę. Po wznowieniu gry przez Polar, lubinianie wyprowadzili szybki kontratak. Prawą stroną pociągnął Łobodziński, po czym będąc na wysokości pola karnego dograł do wbiegającego w szesnastkę Nicińskiego, a ten bez większych trudności strzelił swoją trzecią bramkę w tym meczu. Wynik meczu ustalił w 76 minucie Artur Januszewski, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego strzałem głową umieścił piłkę w siatce.
Po zdobyciu czwartej bramki lubinianie nieco odpuścili i nie atakowali już z taką zaciętością. Nie mniej wypracowali sobie jeszcze kilka dogodnych sytuacji, z których powinny paść bramki. Dwukrotnie przed szansą podwyższenia rezultatu stanął wprowadzony w drugiej połowie Murdza, jednak najskuteczniejszy strzelec Zagłębia mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy, nie potrafił skierować piłki do siatki.
Pomeczowa konferencja prasowa:Marian Putyra: Przepraszam kibiców, że byli zmuszeni oglądać tak słaby występ mojej drużyny. Nie potrafię znaleźć jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla ich postawy.